Projekt

Empire State Building został zaprojektowany przez Williama Lamba współwłaściciela firmy architektonicznej Shreve, Lamb & Harmon Associates w stylu Art Deco. Krąży anegdota, o wizycie W. Lamba u Johna J. Raskoba, podczas której ten wyjął z szuflady ołówek i powiedział: "Jak wysokie możesz to zrobić, by się nie rozpadło?". Lamb dostał wolną rękę odnośnie stylu, który był sprawą drugorzędną - budynek miał być w 100% funkcjonalny. Główny architekt ESB obrazowo określił budynek jako dwie nałożone na siebie piramidy.

Empire State Building został zaprojektowany przez Williama Lamba współwłaściciela firmy architektonicznej Shreve, Lamb & Harmon Associates w modnym wówczas stylu Art Deco. Krąży anegdota, o wizycie W. Lamba u Johna J. Raskoba, podczas której ten wyjął z szuflady ołówek i powiedział: "Jak wysokie możesz to zrobić, by się nie rozpadło?". Lamb dostał wolną rękę odnośnie stylu, który był sprawą drugorzędną - budynek miał być w 100% funkcjonalny. Główny architekt ESB obrazowo określił budynek jako dwie nałożone na siebie piramidy. Pierwsza - wewnętrzna, miała skrywać w sobie szyby wentylacyjne, zsypy pocztowe, toalety, korytarze i windy. Druga - otaczająca ją miała zawierać biura. Wraz ze zwiększaniem wysokości rósł stosunek powierzchni zajmowanej przez urządzenia obsługujące budynek do ilości i rozmiaru biur. Dlatego budowa wyższego budynku w oparciu o ten plan nie miałaby sensu (na wyższych piętrach miejsca na biura byłoby za mało). Firma architektoniczna Lamba przed przystąpieniem do projektowania Empire State Building wybudowała wieżowiec o podobnej geometrii, który mnożna nazwać jego prekursorem - The Salmon Tower. Mimo, że ten budynek jest asymetryczny to już na pierwszy rzut oka widać podobieństwo w proporcjach oraz samej wieży górującej nad budynkiem. Ukończony w 1930 roku, posiada 58 pięter i stoi do dzisiaj na rogu 500 Fifth Avenue i 42nd Street.

W przetargu na budowę ESB wzięło udział wiele firm a zwycięzcą okazała się firma Starrett Brothers & Eken, Inc. Powodem tego była rozmowa przeprowadzona z Poulem Starrettem, współwłaścicielem firmy: kiedy J.J. Raskob zapytał ile mają sprzętu budowlanego ten odpowiedział, że nie mają NIC, nawet jednej łopaty czy kilofa. Po chwili wyjaśnił, że do tak zaawansowanego projektu zwyczajne narzędzia pracy na niewiele się zdadzą; zaproponował, że kupią nowy sprzęt doskonale nadający się do tworzenia tego typu budowli, po skończeniu budowy odsprzedadzą go komuś innemu a różnicę w cenie dodadzą do rachunku. Takim oto sposobem Starrett i jego firma pokonała konkurencję i zgarnęła kontrakt na budowę Empire State Building. Z miejsca przystąpiono do planowania budowy bo harmonogram był niezwykle napięty. Prace trwały w ekspresowym tempie 4.5 piętra na tydzień (rekord wyniósł 14.5 piętra w dziesięć dni), co spowodowało, że 3 października 1930 roku gotowych było 88 pięter i tylko 14 do zbudowania. W miejscu budowy uruchomiono 4 restauracje, które miały służyć robotnikom.

Niestety budowa ESB pociągnęła za sobą 7 ofiar śmiertelnych - sześciu pracowników i jednego przechodnia; po zakończeniu budowy ich imiona zostały wyryte w marmurowym holu. Nie obyło się przy tym bez protestów prasy, która zarzucała inwestorom, że interesuje ich tylko pobicie kolejnych rekordów szybkości budowy. Wytykano im brak poszanowania ludzkiego życia i niedbanie o bezpieczeństwo pracy. Szybkość budowy oraz Wielki Kryzys (taniejące materiały, niższe place dla robotników) tamtego okresu spowodowały, że Empire State Building kosztował zaledwie 41 mln dolarów zamiast przewidywanych 50 mln. Aby przyśpieszyć budowę, wszystkie słupy, dźwigary, okna i ramy okienne były tworzone i składane w fabrykach. Dowożono je na miejsce budowy za pomocą specjalnie zbudowanych na tę okazję torów. Materiały były ładowane na wagoniki popychane przez ludzi. Jeden taki wagonik mógł przewieźć tyle materiału co 8 taczek. Zdarzało się, że dziennie przywożonych było 500 ładunków składających się z różnych materiałów lub sprzętu. Cóż za oszczędność czasu i wysiłku ludzkiego! 60,000 ton stali zostało przetransportowanych z Pittsburga (odległego o prawie 500 kilometrów) w Pensylwanii wszystkimi dostępnymi metodami: pociągami, barkami i ciężarówkami. Często mijało zaledwie 18 godzin od wyprodukowania danej części do jej zainstalowania. Wymyślono także sposób dostarczenia 10 milionów cegieł potrzebnych do budowy: zamiast rozładowywać wszystko na ulicę, firma skonstruowała zjeżdżalnię prowadzącą do zsypu znajdującego się w piwnicy. Każda cegła była ładowana na wózek i dostarczana na właściwe piętro za pomocą wyciągu.

Doskonała organizacja czasu pracy to był klucz do rekordowej szybkości stawiania kolejnych pięter. Każdy pracownik miał przydzielone zadania na każdy dzień a kierownicy produkcji skrupulatnie sprawdzali czy ich podopieczni wywiązują się ze swoich obowiązków. Wszyscy pracowali bez wytchnienia mimo iż wiedzieli, że po zakończeniu budowy najprawdopodobniej wrócą na bezrobocie. Wielki Kryzys siał spustoszenie w amerykańskiej gospodarce powodując masowe zwolnienia.

Pierwsze wysokościowce budowano w tradycyjny sposób, pogrubiając ściany na parterze i niższych piętrach aby budynek nie zawalił się pod własnym ciężarem. Architekci musieli uwzględniać w swoich projektach grubsze ściany, najczęściej kosztem powierzchni użytkowej. Z czasem wynaleziono inny sposób na podtrzymywanie ciężaru budynku: stalowy szkielet, który już od jakiegoś czasu był używany do budowy mostów. Pierwszym drapaczem chmur wybudowanym w ten sposób został 10 piętrowy biurowiec firmy ubezpieczeniowej Home Life Insurance. Prace nad nim zakończono w 1885 roku w Chicago ale już w 1931 roku został zburzony aby zrobić miejsce wyższym "braciom". Szkielet Empire State Building tworzyło 210 pionowych kolumn łączonych nitami. Dwanaście z nich biegło przez całą wysokość budynku (nie wliczając wieży telewizyjnej), a reszta miała wysokość od 6 do 8 pięter. Stalowe dźwigary mogły być wznoszone jedynie do 30 piętra, kolejne musiały być podawane przez ogromne żurawie. Jeden zespół pracujący przy nitowaniu kolumn składał się z podawacza, przyjmującego, spawacza i jego pomocnika. Podawacz wkładał około 10 nitów do gorącego pieca, które po ogrzaniu do czerwoności zostawały wyjmowane za pomocą wielkich szczypiec a następnie były podawane (na około 15-25 metrów) do przyjmującego. Przyjmujący pakował gorące nity do puszek. Używając szczypiec, wybierał pojedynczy nit z puszki, uderzał o dźwigar by strzepnąć popiół a następnie wsadzał go do właściwej dziury. Zdarzało się, że wióry ze stalowych dźwigarów zasypywały im oczy, dlatego zatrudniono specjalną osobę (!), która wyciągała drzazgi za pomocą magnesu. Po włożeniu nita pomocnik spawacza przytrzymywał go a spawacz pistoletem na sprężone powietrze dopychał go na miejsce. Po zastygnięciu całości dźwigar był gotowy. Takie zespoły pracowały na każdej kondygnacji budynku: od parteru aż do 102 piętra. Przechodnie często stawali przy budowie wpatrując się w ludzi pracujących na stalowych szynach. Ostatniego nita ze szczerego złota wbito przy akompaniamencie wiwatów i świętowania.

Osobnym problemem dla konstruktorów Empire State Building były windy. Dostarczyła je firma Otis Elevator Company założona przez inżyniera Elisha Otisa. Człowiek ten w 1857 roku wynalazł automatyczny hamulec bezpieczeństwa dla wind co umożliwiło rozkwit wysokościowego budownictwa. Windy do ESB musiały być szybkie i łatwo dostępne dla lokatorów, tak aby wjechanie na ostatnie piętro nie trwało wieczność. Wartość wynajmowanej powierzchni na danym piętrze uzależniano od sprawności wind obsługujących to piętro, dlatego cały system składał się z aż 73 wind z czego 58 stanowiły windy pasażerskie (pozostałe były używane przez personel budynku i w razie awarii). Podzielono je na 7 grup: np. pierwsza grupa to windy obsługujące piętra od 3 do 7, druga od 7 do 18, itd. Dlatego jadąc na 65 piętro należało wsiąść w windę z grupy 6, która obsługuje piętra od 55 do 67, pozwalało to także zredukować ilość przystanków przed dotarciem do celu (windę zatrzymywali tylko ci pasażerowie, którzy chcieli "wydostać" się z wyżej wymienionych pięter). Było to absolutnie niezbędne gdyż już w czasie tworzenia projektu wiedziano, że pomiędzy godziną 17:00 a 17:30 natężenie ruchu "w pionie" będzie ogromne. Codzienne o tej porze 15,000 pracowników chce się jak najszybciej wydostać z biur i dotrzeć do domu. Obliczono więc, że aby sprostać temu zadaniu windy powinny obsługiwać pasażerów z prędkością 500 osób na minutę. Nie był to koniec problemów z windami: budynek tej wysokości potrzebował niestandardowych lin do wind. Nie wiadomo było czy liny, które dobrze sprawują się w 75-piętrowym wieżowcu będą działać bezawaryjnie także w Empire State. Przeprowadzono masę testów na wytrzymałość, zakładając dużo cięższe warunki eksploatacji niż w rzeczywistości - wszystko to aby podróż na szczyt budynku przebiegała sprawnie i bezpiecznie.

Przy budowie został zatrudniony także znany fotograf Lewis W. Hine aby udokumentować wysiłek i niebezpieczną pracę ludzi na wysokości. W celu znalezienia najlepszych kompozycji do swoich zdjęć, Hine często zapędzał się wiele metrów nad ziemię podglądając pracujących robotników przy spawaniu stalowych dźwigarów, przenoszeniu nitów czy chociażby w czasie przerwy na lunch. Wysoka wspinaczka po rusztowaniach dla zwykłego fotografa byłaby ponad siły, dlatego windowano go do góry w specjalnym koszu.

Budynek posiada 5 wejść: z głównego trafia się do ogromnego, trzydziestometrowej długości holu, wysokiego na 3 piętra, wyłożonego wysokiej jakości marmurem importowanym z Włoch, Niemiec, Francji i Belgii. Wnętrze budynku zostało wykonane przez firmę B. Altman and Company. W centralnym punkcie holu znajduje się mapa stanu Nowy Jork wyryta w marmurze przez Oscara Bacha. Na niej przedstawiono metrowej wielkości Empire State Building wykonany z metalu. Ze szczytu budynku rozchodzą się świetliste promienie. W środku znajduje się także osiem malowideł przedstawiających siedem cudów świata i ósmy cud - Empire State Building stworzonych przez Roya Sparkia i jego żonę Renee Nemerov. Wystawa ta została uroczyście odsłonięta w 1963 roku. Na pierwszym piętrze znajdują się też medaliony wtopione w ścianę symbolizujące rzemiosła, które zostały wykorzystane przy budowie. Odwiedzając Empire State można także zobaczyć salę z wystawą rekordów Guinnessa prezentującą eksponaty z nimi związane i zdjęcia samych rekordzistów.

Fasada budynku z szarego kamienia jest przyozdobiona pasami stali nierdzewnej. Wyższe piętra zostały zgrabnie cofnięte (18 metrów wgłąb) aby podkreślić linię wieżowca. Jednocześnie było to też wymuszone ówczesnym prawem budowlanym obowiązującym na Manhattanie. Tamtejsze budynki stawały się coraz wyższe i wyższe, na ulicach panował mrok. Projektanci wieżowców starali się "wycisnąć" jak największą powierzchnię użytkową z każdego miejsca budowy nie troszcząc się o środowisko oraz potencjalne szkody jakie mogą uczynić niższym budynkom w okolicy. Dlatego władze Nowego Jorku wydały zakaz budowy wysokościowców o ścianach wyższych niż 38 metrów. Oczywiście to rozporządzenie zostało sprytnie ominięte i zaczęto budować wieżowce z cofniętymi fasadami nie łamiąc przy tym prawa.